Rozpoczęcie remontu Żuka

Po zakupie Żuka nadszedł czas rozpoczęcie remontu i przygotowania samochodu do rajdu Złombol 2014.
W dziale tym będziemy prezentować krótkie fotorelacje z postępów naszych prac.
W pierwszej kolejności postanowiliśmy wyjąć silnik. Wyjęliśmy go żeby było można dokładnie wyremontować nadwozie
i przeprowadzić kompleksowy przegląd jednostki napędowej i wszystkich jego podzespołów, regeneracja głowicy,
regeneracja pompy wodnej, pompy paliwa. Poniżej parę fotek z wyjęcia silnika i jego rozbiórki.

 

Poniżej parę fotek z wyjęcia silnika i jego rozbiórki.

Po rozebraniu silnika spotkała nas nie miła niespodzianka, silnik musiał być przegrzany,
w wyniku czego został przytarty. Okazało się również że ktoś wcześniej źle ustawił rozrząd i zawory waliły w tłoki. I mamy teraz komplet tłoków pięknie udekorowanych w kółeczka od uderzających w nie zaworów.
Stanęła przed nami perspektywa zakupu innego silnika lub remontu tego.
Po wielogodzinnej dyskusji przy płynnych środkach rozjaśniających umysł i przyspieszających procesy myślowe, postanowiliśmy przeprowadzić remont generalny tego silnika. Nowe tuleje, tłoki, panewki itp, itd.
Zdecydowaliśmy się na remont tego silnika, ponieważ kupno innego silnika to ruletka,
nigdy nie wiesz co może siedzieć w środku. A po remoncie tego silnika będziemy mieli pewność,
że wytrzyma on jeszcze kilka edycji Zlombola.

 

Zakup bagażnika

W piątek udało nam się zakupić piękny bagażnik, który zostanie zamocowany na dachu naszego Żuka.

 

 

W tym miejscu należą się wielkie podziękowania fundatorce naszego bagażnik, mamie Kacpra. 

 

Beatko bardzo dziękujemy

Krótka relacja z postępu dalszych prac przy remoncie naszego żuka.

 

Dzisiaj po trzy dniowej kuracji upiększająco – regenerującej w SPA wróciły do domu pompa wtryskowa i pompka paliwowa. Koleżanki zażywały wspólnie kąpieli ultradźwiękami i zabiegi uszczelniające. Były też indywidualne zabiegi, Pompa wtryskowa – ustawianie i regulacja, natomiast pompka paliwowa - szkiełkowanie.

Wróciły naprawdę odmienione.

 

Dzisiaj odebraliśmy też skrzynię biegów po wymianie łożysk, uszczelniaczy i tuningu optycznym. Długo się zastanawialiśmy czy coś przy niej robić. Jak zapewniał nas poprzedni właściciel – domorosły inżynier mechanik „ coś tam przy skrzyni działałem” Niestety po dokładnych oględzinach okazało się że skrzynia rzeczywiście jest po lekkim remoncie, polegającym na wykasowaniu luzów między innymi na drążku zmiany biegów  spawarką. Tym razem skrzynię robił znajomy amator – pasjonat.

Poniżej zdjęcia przed remontem i po remoncie.

 

Oczekując na powrót bloku, wału i głowicy z regeneracji postanowiliśmy upiększyć troszkę aluminiowe i stalowe podzespoły silnika. Aluminium zostało wyszkiełkowane a stal pomalowana.

Efekty po niżej.


 

 Zakupiliśmy również tylny pas i burtę, Które po kolizji nie nadawały się już do naprawy. Przyszły też nowe nadkola, nasze były totalnie skorodowane i po wymianie podłogi nie dało by się ich ponownie zamocować. Niestety z tych jesteśmy najmniej zadowoleni. Musimy poświęcić mnóstwo czasu żeby poprawić producenta. Spawy i zgrzania są mega niechlujne, na każdym rogu są dziury którymi będzie się przedostawać woda i błoto do wewnątrz. Poza Kacprem (ale on chodzi do szkoły) każdy z nas pracuje zawodowo i zamiast poprawiać jakiś bubel mogli byśmy zająć się czym innym i iść z remontem do przodu.

 

Zakupy i malowanie

 

Dzisiaj zrobiliśmy trochę zakupów, mianowicie coś do zabezpieczenia podwozia, do profili, szpachlę, klei do gwintów coś do uszczelniania, do doszczelniania, i najważniejsze do konserwacji uszczelek szyb suwanych. Loctite ma chyba wszystko i jest sprawdzony. Ponadto nabyliśmy lampy LED do jazdy dziennej, gustowne kontrolki LED na deskę rozdzielczą i reperaturki gwintów. Końcówkę dnia wykorzystaliśmy na pomalowanie podkładem wcześniej kupionych blach. Wyszło nieźle jak na amatorów. Na jutro mamy bardzo ambitny plan, rwiemy podłogę i nadkola z tyłu, demontujemy uszkodzony pas tylny i burtę. Wspawujemy stopień prawy tylnych drzwi i myjemy całe podwozie. Planuje też postawić już żuczka na kołki i zdemontować całe zawieszenie przednie i tylne.

 

 

 

Remont nadwozia

Minoł kolejny dzień prac nad naszym żukiem.

Dziś był pracowity dzień. Zabraliśmy się w końcu do remontu nadwozia. W pierwszej kolejności wycięliśmy próg przy tylnych prawych drzwiach. Był bardzo skorodowany i do niczego się już nie nadawał. Na jego miejsce oczywiście został wstawiony nowiutki. Został wymontowany bak, który oczywiście zostanie odnowiony i wyczyszczony w środku. Wymontowaliśmy tylny pas, który też już raczej do niczego się nie nadawał, na jego miejsce zostanie wstawiony nowy, który już został przygotowany i czeka na montaż. Po demontażu drzwi tylnych bocznych, okazało się że również one wymagają małej interwencji migomatu, w miejscach gdzie są przykręcone zawiasy była rozerwana blacha. Zaczęliśmy również przygotowania do zabezpieczenia ramy, cała rama została porządnie wymyta. Musimy ją jeszcze tylko oczyścić z rdzy i będzie gotowa do pomalowania. Skróciliśmy również ściankę oddzielającą przestrzeń bagażową od kabiny kierowcy, w dalszym etapie prac zostanie tam wspawany profil do jej usztywnienia. Na koniec dzisiejszych prac wyczyściliśmy wstępnie podłogę w kabinie ze starej masy bitumicznej i innych pozostałości starych wykładzin. Niestety okazało się że podłoga jest w niektórych miejscach w kiepskim stanie i będzie trzeba ją łatać.

 

Zabawa suchym lodem

 

Po tym jak w sobotę wyrzuciliśmy z kabiny dywaniki, listwy ozdobne i gumy, zabraliśmy się w końcu za najgorsze??? Usunięcie całego wyciszenia bitumicznego z kabiny które jest zwulkanizowane z podłogą. Pamiętam już kiedyś to robiłem. Jako młody chłopak, była jakoś połowa lat 90 tych, a ja kupowałem swój pierwszy wymarzony samochód, niestety zanim dojechałem do domu mój fotel miał spotkanie bliskiego stopnia z aswaldem. Po przeanalizowaniu umowy kupna sprzedaży bodajże z Auto Biznesu, wyczytałem drobnym drukiem mnie więcej „ Po odejściu od kasy reklamacji nie uznajemy” trzeba było więc działać, żeby wystawać podłogę musiałem usunąć właśnie powłokę bitumiczną, nic prostszego – szpachelka w rękę do tego butla z gazem, palnik i do przodu. Ku mojemu zdziwieniu zadanie to okazało się wyczynem ekstremalnym, nie dość że połowę samochodu czyściłem 7 godzin to na koniec spalił bym prawie samochód i garaż, nie wspominając że od oparów unoszących się w powietrzu zatrułem się. Teraz jestem troszkę starszym chłopakiem i czyszczenie takiej podłogi traktuję jako zabawę ponieważ dzisiaj wiem że można to zrobić za pomocą suchego lodu. Suchy lód osiąga temperaturę do -80 stopni, należy go rozłożyć po podłodze i przykryć szmatami żeby temperatura nie uciekała do góry, po około 20 minutach usłyszymy hałas wydobywający się z pod szmat, to pękająca powłoka. Dla poprawienia efektu możemy wesprzeć się młotkiem gumowym. Miłej zabawy ! Poniżej foto relacja.

 

 

 

Rama i resory

Dziś minoł kolejny dzień prac nad naszym żuczkiem. Udało nam się wymontować resory, które trafią do kowala w celu regeneracji. Wyczyściliśmy i pomalowaliśmy też ramę. Najpierw Zabezpieczyliśmy ramę farbą podkładową, po wyschnięciu której położyliśmy właściwą powłokę zabezpieczającą.

Tylne zawieszenie i inne prace

 

Ostatnio nie było nawet czasu żeby usiąść przy komputerze, dlatego dzisiaj korzystając z okazji chciałbym opisać co się działo w ostatnich dniach z naszym pojazdem.

W piątek udało nam się w końcu odwiedzić zakład do którego oddaliśmy podzespoły naszego silnika do regeneracji. Blok do tulejowania i szlifowania, głowica do regeneracji, wał korbowy do polerowania. W końcu nasze części doczekały się i trafiły na warsztat, w blok zostały już wciśnięte nowe tuleje i teraz czekają na szlif.

 

 

W sobotę odebraliśmy resory po regeneracji od naszego kolegi Maćka. Polecamy Zakład naprawy resorów w Żyrardowie www.mocneresory.pl. Dołożyliśmy do nich po dodatkowym piórze żeby troszkę go usztywnić, resory są już zainstalowane w samochodzie. Prezentują i sprawują się świetnie, jesteśmy bardzo zadowoleni. Przy okazji wymieniliśmy również amortyzatory.

 

Resory przed regeneracją i po regeneracji

 

 

W sobotę instalowaliśmy również nowy pas tylni i nową burtę tylną. Wcześniej pisałem o jakości wykonania nadkoli, ale pas i burta powaliła nas wręcz na kolana!!! Podczas montażu okazało się że w pasie nie pasuje nawet jeden otwór, w dodatku górne przetłoczenie jest za wysokie o ok. 7mm, a mocowania do ramy przesunięte są o 1 cm w prawo – więc cięcie, gięcie i spawanie. Burta była za wąska o 8mm, więc trzeba było odciąć i przespawać uszy zostały też skrócone zawiasy.

 

 

Zakupiliśmy również deski na nowa podłogę, Oczywiście deski zostały od razu pomalowane.

 

 

 

 

Zainstalowany został też drewniany szkielet pod podłogę.

 

 

 

 

A na koniec tego ciężkiego dnia otworzyliśmy sezon ogniskowy.

 

 

 

 

 

 

Silnik po remoncie

 

Z zaprzyjaźnionego warsztatu powróciły graty silnikowe po obróbce. Powoli bierzemy się za składanie tego do kupy – nie będzie łatwo, wspólnie zdecydowaliśmy że składanie w przeciwieństwie do rozbiórki wykonane zostanie na TRZEŹWO. Nasz silnik dostał polerowanie wału korbowego z nowym kompletem panewek firmy Mahle, nowe tuleje nominalne również firmy Mahle, nowiutkie tłoki Złoteckiego z pierścieniami Primy Łudzkiej i wszystkie uszczelniacze, simmeringi, oringi, gumki itp. wykonane z vitonu. Żeby nie było tak słodko, okazało się że głowica podczas próby ciśnieniowej jest nie szczelna i przepuszcza powietrze brokiem, od dołu przy prowadnicach. Plan jest taki, że jutro spróbujemy przyspawać nakrętkę do broku, odkręcić go i zakręcić ponownie uszczelniając klejem do gwintów. Łatwo się planuje i pisze – ale powinno się udać.